logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

W głąb lasów Saipanu

Amerykańskim diabłom udało się wylądować na plażach Saipanu – ogłosił swoim podwładnym kapitan Sarimoru – ale nie oznacza to, że odnieśli zwycięstwo. Cesarz polecił nam bronić tej wyspy, a my nie zawiedziemy go, choćbyśmy mieli poświęcić nasze życie. Wróg zbliża się do naszych pozycji, czas więc zgotować mu odpowiednie powitanie. Pamiętajcie! Strzelać tylko na rozkaz, gdy podejdą!

 

Drogą zbliżały się elementy 27 Dywizji Piechoty Armii USA. Przewodził im kapitan Xardas, pod którego bezpośrednim dowództwem znajdowała się podzielona na dwie sekcje drużyna piechoty, sekcja z miotaczem płomieni, sekcja cekaemu M1917 oraz czołg M4 Sherman. Sam kapitan wraz z dwoma adiutantami przemieszczał się w Jeepie.

Pozostałe siły Amerykanów były podzielone między porucznika McAwu i porucznika Grevsky'ego. Ten pierwszy poruszał się w czołgu M4, a oprócz tego dysponował drużyną piechoty (także dzieloną na dwie sekcje), sekcją miotacza płomieni, sekcją obserwatora artyleryjskiego oraz samochodem zwiadowczym M8 Greyhound. Z kolei por. Grevsky dysponował drużyną piechoty (ponownie w dwóch sekcjach), sekcją z Bazooką, pojazdem przeciwlotniczym M16 i czołgiem M4 z haubicą 105mm. Sam oficer wraz z adiutantami szedł pieszo obok swoich żołnierzy.

Po przeciwnej stronie stali kapitan Sarimoru oraz porucznik Firippu. Kapitan przewodził dwóm drużynom piechoty wspartym sekcją snajperów, cekaemem wz. 92, lekkim granatnikiem wz. 89 oraz średnim czołgiem Typ 97 Chi-Ha. Sam dowódca wraz z adiutantami przebywał w umocnionym punkcie, będącym jednocześnie magazynem amunicji. Porucznik Firippu przewodził dwóm drużynom piechoty, sekcji snajperów, oraz dwóm czołgom średnim: Chi-Ha oraz ulepszonemu Shinhoto Chi-ha. Oficer w otoczeniu pięciu innych żołnierzy przebywał wśród swoich podwładnych.

Japończycy mieli otrzymać posiłki dowodzone przez porucznika Homikku w sile dwóch drużyn piechoty, sekcji snajperów, sekcji dowodzenia, czołgu Chi-Ha oraz zdobycznego czołgu amerykańskiego M3 Stuart. Jednak siły te nie dotarły na pozycje na czas.

Na drodze pojawił się czołg M4(105) oraz porucznik Grevsky z adiutantem. Oficer wysłał sekcje z BAR i Bazooką polem po lewej, zaś sekcję piechoty uzbrojoną w karabiny Garanda po prawej.

Z prawej strony, między drzewami, przemieszczały się siły por. McAwu: drużyna piechoty, sekcja miotacza płomieni oraz czołg, w którym siedział sam oficer.

Prawą flankę Amerykanów zabezpieczał kapitan Xardas wraz ze swoimi ludźmi.

Spośród Japończyków jako pierwsi ujawnili się snajperzy z plutonu por. Firippa...

... oraz sił kpt. Sarimoru. Obie sekcje celnymi strzałami położyły pierwszych Amerykanów.

Krótko później Amerykanie zdali sobie sprawę z obecności kolejnych jednostek wroga. Na prawej flance japońskiej były to dwie drużyny piechoty kryjące się po obu stronach wzgórza oraz czołg Chi-Ha dalej na prawo.

Na lewej flance, na polu wysokiej, uschniętej trawy pojawiła się drużyna piechoty.

Na tyłach zaś do działania przygotowywał się kapitan Sarimoru z adiutantami...

... oraz dwuosobowa obsługa lekkiego granatnika.

Wkrótce i z lewej pojawił się japoński czołg, który oddał strzał w kierunku nadjeżdżającego Shermana, jednak pocisk z krótkolufowego działa 57mm nie zdołał przebić pancerza amerykańskiej maszyny.

Widząc zbliżających się Amerykanów, Japończycy szybko podciągnęli ciężki karabin maszynowy do okopu na skraju pola.

Porucznik McAwu zawezwał samochód pancerny M8. Choć pojazd ten był lekko opancerzony, każde wsparcie ogniowe mogło się przydać.

Z kolei na prawej flance Amerykanów próba wykurzenia obrońców z okopów za pomocą miotacza płomieni zakończyła się tragicznie – złapani na otwartym terenie żołnierze zostali wybici do ostatniego.
W obliczu nieudanego szturmu kapitan Xardas postanowił wezwać wsparcie artyleryjskie z pancernika Tennessee, jednak radio odmówiło posłuszeństwa.

Dlatego oficer wprowadził do walki wsparcie innego rodzaju – czołg Sherman. Krótko po pojawieniu się pojazdu z jego działa wyleciał pierwszy pocisk...

...który zniszczył Chi-Ha z plutonu porucznika Firippu.

Podobny los spotkał czołg z sił kapitana Sarimoru, który został wyłączony z akcji przez Shermana dowodzonego przez por. McAwu.

Jednocześnie Greyhound ruszył do przodu, ostrzałem przygważdżając gniazdo karabinu maszynowego, by podążająca za nim piechota mogła wychynąć z lasu i ruszyć na pozycje wroga. Sytuacja Amerykanów na tej flance nie była najlepsza, bowiem od ognia japońskiej piechoty stracili już sekcję piechoty z plutonu Grevsky'ego.

Gdy pobliski cekaem ucichł, a do ich pozycji podjechał wrogi samochód pancerny, japońscy żołnierze nie wiedzieli, co dalej ze sobą zrobić. Ponieważ istniało ryzyko przełamania pozycji przez przeciwnika, interweniował kapitan Sarimoru, który zbliżył się do japońskich okopów i osobiście przejął dowodzenie.

Na prawej atakujący flance dostrzegli nowe zagrożenie – czołg Shinhoto Chi-Ha z armatą, która mogła zagrozić amerykańskim pojazdom. Japońska załoga szybko dostrzegła jadącego drogą Shermana i oddała w jego kierunku strzał, który jednak nie był celny.

Amerykańscy pancerniacy odpowiedzieli ogniem. Pocisk z czołgowej haubicy nie przebił pancerza Chi-Ha, jednak załogę ogarnęła panika.

Kolejną próbę zniszczenia czołgu wroga podjął żołnierz z Bazooką. Choć dwóch jego kolegów padło już od ognia snajperów, on pod osłoną sekcji z BAR zbliżył się do pozycji przeciwnika, wycelował i posłał w kierunku pojazdu wroga rakietę.

Cienki pancerz Chi-Ha nie stanowił wyzwania dla ładunku kumulacyjnego i pojazd został wyłączony z akcji. Widząc to, porucznik Firippu wezwał swoich podwładnych do szarży na wroga. Jednak nim dobiegli do celu, snajperzy wyeliminowali strzelca Bazooki.

Amerykanie, widząc pędzących w ich kierunku przeciwników, ostrzelali ich. Dwóch Japończyków padło, jednak to tylko bardziej rozwścieczyło ich kompanów, którzy dopadli najeźdźców i bez litości zabili pozostałości sekcji BAR.

Przerażeni tym widokiem żołnierze amerykańscy skupili swój ogień na atakującym wrogu. Odłamek trafił porucznika Firippu w skroni, pozbawiając go przytomności, przez co oficer trafił do niewoli.

By nie dopuścić do przełamania pozycji, kapitan Sarimoru wezwał swoje ostatnie rezerwy. W obliczu nieobecności plutonu porucznika Homikku japońskie zwycięstwo stanęło pod znakiem zapytania.

Gdy załoga wozu M8 usłyszała kule świszczące nad otwartą wieżą ich samochodu, żołnierze zrozumieli, że zbliżenie do japońskich okopów nie było najlepszym pomysłem.

Kapitan Sarimoru przez radio rozkazał otworzyć ogień ukrytemu dalej moździerzowi. Pociski trafiły w środek lasu pełnego Amerykanów, jednak nie wyrządziły poważniejszych szkód.

Piechota pod dowództwem porucznika McAwu szybko otrząsnęła się po tym nieskutecznym ostrzale i otworzyła ogień w kierunku pozycji wroga. Ich ostrzał był skuteczniejszy, niż wcześniej: padło trzech japońskich piechurów, w tym jeden z ładowniczych cekaemu.

Na prawej flance żołnierze porucznika Firippu także padali od ognia wroga, choć udało się im wyeliminować całą drużynę piechoty kapitana Xardasa.

W tym momencie do dowódcy Japończyków przybiegł goniec: – Sarimoru-san! Porucznik Homikku melduje gotowość do walki z najeźdźcą!

Jednocześnie na pozycje na prawej flance wjechały dwa czołgi z nowo przybyłych sił. Chi-Ha wystrzelił ze swojego krótkiego działa...

... i trafił wrogiego Shermana w czuły punkt, powodując eksplozję amunicji. Tym samym siły Amerykanów na ich lewej flance zostały niemal całkowicie zmiecione – pozostał tam tylko kapitan Xardas wraz ze swoimi adiutantami.

W tej sytuacji Amerykanie ponownie starali się o wsparcie artyleryjskie, ale znów napotkali trudności w nawiązaniu połączenia z pancernikiem.

Na szczęście dla Amerykanów nad polem bitwy pojawił się Corsair z pobliskiego lotniskowca. Widząc duże zgrupowanie Japończyków, ostrzelał ich pozycje podwieszonymi rakietami. Jeden z pocisków uderzył obok kapitana Sarimoru, jednak ten zdążył wskoczyć do okopu. Pozostałe oddziały w polu rażenia chwilowo straciły wolę walki, jednak także nie poniosły strat. Ponownie okazało się, że amerykańska przewaga materiałowa jest niczym wobec żelaznej woli żołnierzy Cesarza!

Załoga czołu M4(105) wykorzystała zamieszanie i wyeliminowała gniazdo karabinu maszynowego...

...a żołnierze z Greyhounda zabili trzech kolejnych żołnierzy.

Japończycy nie pozostali dłużni – dwóch snajperów otworzyło ogień...

...i wyeliminowało sekcję z karabinem Browninga.

Na prawej flance udało się odnieść jeszcze większy sukces. Dwa czołgi porucznika Homikku ruszyły do manewru oskrzydlającego i ostrzelały kapitana Xardasa wraz z towarzyszącymi mu żołnierzami. Obaj adiutanci zostali trafieni, a oficer rozkazał im wycofać się, pomagając przy okazji jak największej liczbie rannych. Sam zaś chwycił zamontowany na swoim Jeepie karabin maszynowy, by ich osłaniać. To był ostatni raz, gdy jego podwładni go widzieli...

Na pozycje przybyła drużyna z nowo przybyłego plutonu, która ostrzelała samochód pancerny. Japońscy żołnierze szykowali się do szturmu, gdy zobaczyli, że M8 zaczyna się cofać. Po utracie znacznej ilości żołnierzy oraz głównodowodzącego, pozostali przy życiu porucznicy zdecydowali się zakończyć szturm i wycofać z pola bitwy.

Japończycy rzucili się w pogoń za tchórzliwym przeciwnikiem. W końcu jednak kapitan Sarimoru opanował swoich podwładnych przypominając im, że Cesarz zakazał opuszczać wyznaczone do obrony pozycje.

Teraz udało się pokonać najeźdźców, jednak japoński oficer przeczuwał, że następnym razem może nie być tak łatwo.

Więcej zdjęć z rozgrywki można obejrzeć pod tym adresem. Korzystaliśmy z zasad Battlegroup Kurks/Overlord, zasady sił amerykańskich zostały zaczerpnięte z Battlegroup Overlord, zasady sił japońskich zostały stworzone przez Xardasa i Filipa. Bitwę stoczyliśmy 10 listopada 2013 w klubie Agresor.

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009 - 2017, The Node.pl Stopka redakcyjna, Disclaimer
Template designed by Globberstthemes