Ten pierwszy raz... - Sturmovik Commander Drukuj Email
Recenzje
Wpisany przez Danny   
niedziela, 01 sierpnia 2010 23:59

Lipiec, rok 1940. Szósta rano. Poranna mgła nad kanałem oddzielającym Wyspy Brytyjskie od reszty Europy przykleja się coraz bardziej do zaskakująco spokojnej wody. Dla wielu ludzi jest to godzina niewyobrażalnie barbarzyńska, lecz nie dla nich. Grupa niemieckich myśliwców wyrusza na rutynowy patrol z nadzieją, że dane im będzie jak najszybciej i w jednym kawałku wrócić do bazy w okupowanej Francji. Na horyzoncie pojawiają się jednak szybko przemieszczające się punkciki, co oznacza jedno - już niedługo rozpocznie się śmiertelny taniec.

Mniej więcej coś takiego roiło mi się w głowie, gdy przygotowywałem się do pierwszej potyczki w Sturmovik Commander, którego głównym ojcem jest osoba dobrze Wam znana, a ukrywająca się pod tajemniczym pseudonimem MKG.

O dziwo nie miałem typowych dla mnie wątpliwości przed grą. Większość małych chłopców lubi się bawić w wojnę, a jaka jest lepsza od II WŚ? No właśnie. W dodatku od zawsze miałem słabość do rozmaitych pojazdów wojskowych, ale nie tych nafaszerowanych elektroniką, lecz do tych prostych, w których nie wystarczyła dominacja technologiczna, a konieczna była również przewaga wyszkolenia i talentu załogi.

Modele

Zaczynając od modeli trafiam na pierwszą przeszkodę: ani dostępność, ani skala nie wygląda zbyt różowo. Wiem, że są masy ludzi lubujących się w malowaniu ludzików o zawrotnym wzroście 2mm, ale ja do nich nie należę. Wręcz przeciwnie, jestem wyznawcą zasady, że, poza ludźmi, duże jest piękne. Dlatego też zmarszczyłem nos, bowiem zalecaną skalą w SC jest 1/285 (ew. 1/300 bo różnice stają się zaiste minimalne, czemu możecie przeczytać na oficjalnym forum). 1/285. To dla mnie pogaństwo. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by skalę zmienić na normalniejszą, pojawia się jednak problem w postaci przestrzeni do grania - dla 1/72 powinniśmy się już zacząć rozglądać za czymś pokroju stołu do ping-ponga. 1/35 mogłoby już wymagać kortu tenisowego.

Drugą przeszkodą jest wspomniana dostępność. Nie chodzi o to, że nie ma modeli. Są, i to od groma. Jednak wszystkie "zagranico" i bez konta na PayPalu czy też bez kogoś regularnie zamawiającego figurki ani rusz.

Są jednak plusy skali i modeli: raz, że eskadra (czyli standardowa grupa bojowa) mieści się w tym samym pudełku śniadaniowym, co nasza banda do Infinity, nawet jej nie wypychając ze środka. Dwa, że modele są śmiesznie (pojęcie względne) tanie i za jakieś 60-70 złotych możemy cieszyć się gotową rozpiską. Bardziej wybredni powinni się zamknąć w 100 złotych. Słowem w porównaniu do większości popularnych systemów jest to niemal bezcen.

Kompozycja rozpiski

Jak wspomniałem, gra opiera się na starciach eskadr. Nie są to historyczne jednostki, ale najczęściej eklektyczny miks, który doskonale znamy ze wszelakiej maści mniej historycznych bitewniaków. Jednak autorzy nie poszli na łatwiznę i nie zostawili sprawy w takim stanie. Poszli nawet dalej niż twórcy Flames of War i przed potyczką musimy wybrać nie tylko teatr działań, ale także i rok.

Wybór okresu jest o tyle ważny, że determinuje dostępność latadeł, którymi będziemy mogli nękać wroga. Nagle więc może się okazać, że dany model nie będzie dostępny wcale, albo na przykład będzie ograniczony do dwóch jednostek. Nie ma za to problemu z różnorodnością samolotów i flot. Obecnie jest 18 różnych list, wliczając w to nawet tak egzotyczne siły zbrojne, jak Tajskie Królewskie Siły Powietrzne. Samoloty podzielono na klarowne kategorie: myśliwce, zwiadowcze, bombowce, mieszanki tychże oraz pojazdy dostosowane do walk nocnych, wywodzące się z wymienionych wcześniej grup. To nadal nie koniec. Lista dostępnych maszyn została stworzona z dokładnością historyka-pedanta, więc natrafimy także na pozycje rzadkie i wyjątkowe.

Format samej potyczki waha się w przedziale 50 - 700 punktów, przy czym większość misji (a w tych też można przebierać jak w ulęgałkach) wyraźnie określa co może być wystawione, co nie i jakie ogólnie są wymagania. Czyli nagle może się okazać, że gros punktów przeznaczymy na drogie bombowce.

Warto również wspomnieć, że w grze pojawia się artyleria p.lot.

Zasady i rozgrywka

16. 16 stron podręcznika, wliczając stronę tytułową. Tyle należy przyswoić przed grą. Nie jest to wartość zawrotna, w dodatku zasady napisane są klarownie, prostym do zrozumienia językiem (angielskim i hiszpańskim, korzystałem z tego pierwszego), a poziom skomplikowania nie przerośnie nawet nowicjusza w bitewniakowym półświatku.

Co wcale nie oznacza, że zasady są prymitywne. Na początku potrzebować będziemy miarki calowej i sporej garści kości K6. Poza tym przydatna też będzie rozpiska z samolotami oraz wolna kartka, albo i dwie. Ale powoli. Po ustaleniu wszelakich formalności, wylosowaniu pogody i wszelakich zasad specjalnych oraz po rozstawieniu, gracze rzucają kością, by wyłonić osobę z inicjatywą w danej turze, czyli osobę, która pierwsza dokona aktywacji. Aktywacja, jak to w większości cywilizowanych systemów, jest naprzemienna, nawet z częściową możliwością reagowania na poczynania przeciwnika. W przypadku remisu, rzut wygrywa osoba, która w poprzedniej turze inicjatywy nie miała. Rzecz jasna na początku można rzucać do upadłego, tak jak w przypadku mojej gry z Sarmorem (tym razem to na niego padła wątpliwa przyjemność gry ze mną), gdy kości się uwzięły i na początku padały same kościane remisy. Statystyczne kuriozum.

Na początku tury gracze spisują rozkazy dla swoich samolotów, według zasady dominującej (acz i od niej zdarzają się wyjątki) "jeden samolot - jeden rozkaz". Rozkazy zapisuje się bądź na osobnej kartce, bądź w specjalnej tabelce, dostępnej na stronie gry - wybór zależy od graczy i są one tajne. Spisywanie to taki polski akcent mający na celu zapobieganie wałowaniu przeciwnika, ale Sarmor uważa, że popadam w paranoję i szukam spisków (bo to żaden spisek, tylko świetne rozwiązanie dla sklerotyków takich, jak ja - przyp. Sarmor). Czym jest rozkaz? To manewr, jaki w danej turze wykona pilot. Jest ich sporo, w stylu beczka, zwrot przez skrzydło, nurkowanie, wszystkie jednak uzależnione od zwrotności samolotu. Ruch odbywa się na zasadzie lot - manewr - lot, przy czym odległość ruchu można podzielić dowolnie (np. wykonać skręt i polecieć na całą odległość, albo ruszyć się o cal, zanurkować i dokończyć). Jeśli zapomnimy przypisać komuś rozkaz, nie szkodzi, poleci po prostu w linii prostej. Potem przeciwnik rusza pierwszy samolot i tak dalej. Potem można się zacząć strzelać i od nowa.

Poza statystykami samolotu niezwykle ważne są dwa współczynniki: wysokość i prędkość. Każdy pojazd ma wartości graniczne tychże, których lepiej przestrzegać, bo mogą dziać się rzeczy nieprzyjemne. Na oba można wpływać poprzez manewry. Dodatkowo prędkość można regulować otwieraniem bądź zamykaniem przepustnicy (thrust), a wysokość ma spory wpływ na ostrzał.

Do ciekawostek strzelania należy z całą pewnością zaliczyć ograniczoną ilość amunicji, koniec więc z bezmyślnym pruciem do wroga, a także świetne odwzorowanie tego, jak kontaktowa w gruncie rzeczy jest walka powietrzna poprzez stosowne ograniczenie zasięgu broni.

Z Sarmorem wybraliśmy scenariusz zakładający użycie wyłącznie myśliwców, a sami zawęziliśmy to do Bitwy o Anglię, jednocześnie starając się odpuścić sobie nadmiar zasad specjalnych. Główny problem sprawiły nam dwie rzeczy: zwyczajowy brak dyscypliny, przez którą zbyt długo bumelowaliśmy i nie mogliśmy dokończyć rozgrywki, oraz przeklęte znaczniki. Autorzy gry udostępnili znaczniki, ładne i kolorowe, odpowiadające za wszystkie ważne rzeczy. Niestety, raz, że mieliśmy je w wersji monochromatycznej, a dwa, że są one diablo malutkie. Wygrzebanie dwudziestu (na osobę) karteczek z jednolitej masy jest trudne, a przy manewrach trzeba je powtarzać co turę. W końcu daliśmy sobie spokój i w ruch poszły kartki i ołówki i nagle cała rozgrywka przyspieszyła. Graliśmy na 150 punktów, moja Luftwaffe wystawiła osiem maszyn, Brytole Sarmora dziewięć. Zanim czas uciął drastycznie grę, zdążyliśmy trochę polatać, pomanewrować i postrzelać do siebie. Całe szczęście, że nie dokończyliśmy, bo jeszcze mogłoby dojść do historycznego zwycięstwa moi w TPR. Z tym powinniśmy poczekać do 2012.

Podsumowanie

Rozgrywka jest naprawdę dynamiczna i dość intuicyjna. Parę spraw wymagało spisania i wyjaśnienia z autorami, ale sam system dziarsko się rozwija, a na forum toczy się ciągłe jego szlifowanie. Dość często pojawiają się także dodatki, nowe moduły, zasady, uzbrojenie, maszyny, eskadry, słowem wszystko czego gracze potrzebują. Ba, nawet sami są zachęcani do modyfikowania gry. A to wszystko, co chyba najważniejsze, dostępne za darmo. Od graczy dla graczy, czyli tak jak powinni myśleć pasjonaci.

Czy zagram ponownie? Jestem zdecydowanie na tak, z wielu powodów, ba, nawet może przemogę wstręt do kupowania przez Internet i zafunduję sobie trochę samolotów. Należy także pamiętać, że SC jest systemem relatywnie młodym, ale rozwijającym się dość prężnie. Mam nadzieję, że autorzy postarają się o lokalizację, by i na polskim podwórku było z kim grać.

Jeśli poczuliście się zainteresowani, to klikajcie śmiało w banner po prawej stronie. Dajcie też znać mi lub Sarmorowi, jeśli planujecie w dalszej lub bliższej przyszłości rozpoczęcie przygody z tym systemem.

Komentarze
Dodaj nowy
MKG 2010-08-02 10:09:35

Może dodam parę słów od autora:
Na wstępie powiem, że SC, zamiast być - jak początkowo myślałem - moim drobnym bitewniakowym testamentem, swoistego rodzaju pożegnaniem z pisaniem zasad, stał się największym sukcesem i pozwolił ponownie zaistnieć, wprawdzie w niszy znajdującej się w niszy, ale zawsze.
Ale nie przynudzam... Co do skali - osobiście polecam wymienione 6mm, ale ogólnie można grać każdą skalą, gdyż i tak wszystko mierzy się podstawka - podstawka. Akurat 6mm jest moją ulubioną, gdyż - oprócz w/w zalet - pozwala pomalować ładnie modele przez mało utalentowanych malarzy - do których niestety się zaliczam. Mistrzowie pędzla natomiast są w stanie tworzyć miniaturowe arcydziała. Ale nic nie stoi ma przeszkodzie grać używając 2mm, 10mm czy 15mm. Ale wątpię, czy będzie aż taki wybór samolotów w tych skalach (CAC Boomerang rządzi!)
Co do kupowania przez Internet - nigdy nie miałem z tym problemów. Konto PayPal jest darmowe, nawet nie trzeba podawać karty debetowej/kredytowej, jeśli się nie chce.
Kwestię znaczników można rozwiązać na kilka sposobów: po pierwsze w/w karteczki, można kupić specjalne podstawk. Ja rozwiązałem to kośmi K10 - kupiłem w jednym ze sklepów (chyba z Rebel.pl) 24 kości niebieskie i 24 kości zielone. Szybkie i łatwe . Jeśli chodzi o wczesną wojnę to może to być nawet K10 do wysokości i K6 dla prędkości.
Co do list samolotów: nie są one aż tak pedantyczne, zwłaszcza w przypadku rozbudowanych sił powietrznych, takich jak RAF, Niemcy czy Sowieci, gdyż musiałby zajmować nie 20 tylko 200 stron, a niewiele by z tego wynikało. Były już nawet propozycje, aby rozpisywać samoloty kwartałami albo nawet miesiącami, ale uznałem to za mocno przesadzony pomysł. Cześć rzeczy zostało troszeczke uproszczonych, aby w ogóle to było grywalne.

Pozdrawiam,
MKG

PS. Ilość squadron listów jest już chyba nieaktualna. Wczoraj opublikowałem Belgów
Sarmor 2010-08-02 15:09:21

Zauważyliśmy. Z Belgami list jest właśnie 18.
MKG 2010-08-02 15:22:05

To już sam się w tym gubię, tyle tego jest
danexior 2010-08-03 20:02:15

Mam tylko nadzieję, że będzie jeszcze więcej ;)
MKG 2010-08-03 23:57:37

Na pewno będą Francuzi 1939-42 (tak, obejmą okres Vichy!) oraz hiszpańska wojna domowa jako troszeczkę autonomiczny squadron list. Później się zobaczy, może Chiny albo Słowacja?

Ale chciałbym przysiąść troszeczkę nad scenariuszami: wkrótce pakiecik Nightfight (gotowy w 95%) oraz, troszeczkę później, moduł Invasion wraz z kolejnym trójpakiem.
Po tym planuję dodatek rozboczo nazwany "Tally Ho!", zawierający kilkanaście, bardziej skomplikowanych scenariuszy: typowych, specjalnych, historycznych oraz filmowych ("You can't kill a squadron!").
sklepy
kisio 2010-08-04 15:44:56

A mógłbyś podać namiary na sprawdzone sklepy z modelami?
admin 2010-08-04 15:50:07

http://www.sturmovik-commander.com/

Na oficjalnej stronie jest lista producentów
danexior 2010-08-05 12:24:42

Jeśli zaś chodzi o ściąganie modeli, polecam skontaktowanie się ze mną, bądź Sarmorem (on odpowie dopiero po 18 VIII) w tej sprawie - pewnie jakoś we wrześniu będziemy składali zamówienie.
MKG 2010-08-14 07:41:37

W przypadku zakupu Raiden Miniatures zawsze można się wcześniej skontaktować z właścicielem (Mark Cleaver - mail na stronie). Z tego co z nim korespondowałem da radę się z nim dogadać i podejrzewam, że przy większej ilości albo może być jakiś upust albo dodatek. Poza tym modele ma fajne, a najnowszy La-5FN to prawdziwy majstersztyk.
Uwaga: bardzo opłaca się kupować battle sety (wychodzi około 20% taniej).
czaki 2010-08-20 19:46:08

W Poznaniu przymierzamy się do grania w SC modelami Oddziału Ósmego (2 mm), modele jak na swoją skalę rewelacyjne, jest ich coraz więcej, no i dostępne dla tych, którzy nie mają możliwości ściągnąć figur zza granicy.
A tak przy okazji chwaląc się - mam całego SC wydrukowanego - jest tego naprawdę sporo.
MKG 2010-08-23 13:22:24

Jak dla mnie, to 2mm jest zbyt małe, ale to rzecz gustu.
Tak przy okazji: w chwili obecnej nie widzę różnicy, między sprawadzaniem modeli z Warszawy czy np. Wlk.Brytanii. System Paypal jest bezpłatny (dla kupującego), a większość firm i tak go akceptuje (nawet nie trzeba karty debetowej/kredytowej). Koszty przesyłki też są niewielkie i porównywalne z krajowymi.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
:D:):(:0:shock::confused:8):lol::x:P:oops::cry::evil::twisted::roll::wink::!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Uwaga! Używasz przeglądarki Internet Explorer 6!


Czy to źle?

Ogólnie rzecz biorąc tak. Internet Explorer 6 to przeglądarka archaiczna, producent jej nie aktualizuje, a jej działanie jest mocno kontrowersyjne. Wiele stron wykorzystuje techniki, których IE 6 ze względu na swój wiek nie obsługuje - jak choćby przezroczyste rogi w tej ramce.

Co mogę zrobić?

Najlepiej by było zaktualizować przeglądarkę na nowszą:

  • Internet Explorer 9 - aktualna wersja Internet Explorera, wspierana przez twórców.
  • Firefox - w pełni darmowa przeglądarka z automatycznymi aktualizacjami, wspierająca wszystkie obecne standardy. Obsługuje wiele dodatków, które poszerzaja jej i tak duże możliwości.
  • Opera - również w pełni darmowa, jej główną zaletą jet bardzo szybkie i bezawaryjne działanie i bardzo ciekawy wygląd.
  • Google Chrome - nowa przeglądarka internetowa wydana przez Google. Dużo opcji personalizacji, współpraca z usługami google.