| Hind Commander - Pierwsze wrażenia |
|
|
| Recenzje | |||||
| Wpisany przez Sarmor | |||||
| sobota, 01 października 2011 21:12 | |||||
|
Strona 1 z 4
Zastrzec muszę jednak, że tekst ten opisuje zaledwie „pierwsze wrażenia”, tj. przemyślenia po lekturze zasad i rozegraniu kilku scenariuszy ćwiczebnych. Ostateczny test, czyli rozegranie pełnoprawnego starcia, jeszcze przed nami – a wnioski z niego wyciągnięte zostaną zawarte w kolejnym tekście. Pierwszy rzut okiem, czyli kwestie estetyczneZa cenę 96 złotych – może nie bardzo tanio, ale i nie niesamowicie drogo – otrzymujemy 100-stronicowy podręcznik z zasadami, 2 identyczne arkusze z najważniejszymi tabelami oraz 12 arkuszy z kolorowymi znacznikami i kartami. Od razu po odpakowaniu widać, skąd wzięła się choćby część ceny – książka jest z porządnego, grubego papieru, który raczej nie porwie się przypadkiem podczas częstego wertowania. Nie grozi nam też wypadanie stron, bo choć są one klejone (co u mnie zawsze budzi pewien niepokój), to solidnie trzymają się okładki. Z całego zestawu żetony zdają się być najbardziej narażone na uszkodzenia, a konkretniej na zagięcia, ale to zależy już tylko i wyłącznie od graczy – przy normalnym użytkowaniu, bez nadmiernej ostrożności, nic nie powinno się im stać. Jakość papieru już znamy, pora przyjrzeć się temu, co na nim widnieje. Żetony mają nieskomplikowane wzory, i choć na pierwszy rzut oka większość z nich może prezentować się dość abstrakcyjnie, to ich zastosowanie staje się jasne po lekturze pierwszych stron podręcznika. Z kolei znaczenie kart wytłumaczone jest na nich samych. Dzielimy je na dwie kategorie:
Wygląd obu typów kart jest dość skromny – ot, czarny tekst na tle kamuflażu moro, którego kolor określa typ karty. Nie robią może niesamowitego wrażenia, ale są praktyczne, a to chyba najważniejsze. Wygląd kart jest swego rodzaju przedsmakiem tego, co zobaczymy w podręczniku. Jego design jest mocno spartański – czarny tekst na białym tle, bez graficznych ozdobników, inicjałów czy innych wodotrysków. Jedynymi kolorowymi elementami (nie licząc znaczników i kilku podkreśleń) są zdjęcia przykładowych sytuacji w grze, które służą pokazaniu zasad w praktyce. Tu zwraca uwagę zimowy klimat, w jakim toczone były te bitwy, a który jest nieczęsto spotykany, zwłaszcza w grach oferujących pewną dowolność co do terenu, w jakim toczone są starcia. Oprócz zdjęć na kartach podręcznika znajdziemy zaledwie jedną ilustrację. Zamiast graficznych ozdób rolę „urozmaicaczy” tekstu Marcin powierzył cytatom z postaci historycznych, filmów wojennych czy piosenek zespołu Sabbaton (za pełną zgodą muzyków). I muszę przyznać, że ten pomysł się sprawdził – w większości przypadków cytowane teksty pasują do kontekstu, tworzą klimat, a czasem i rozbawiają przy lekturze. Uczepić mógłbym się jedynie dwóch przydługich monologów filmowych, które zdają się być odrobinę za długie do pełnienia roli ozdóbek, oraz trochę na siłę wciśniętego cytatu z Napoleona. No, to aspekty wizualne mamy już za sobą, pora zająć się sednem sprawy, czyli...
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |


Od wydania Hind Commandera minął już miesiąc. Mamy za sobą garść plotek, relację z przygotowywania grupy uderzeniowej i przegląd oferty Assault Publishing. Najwyższy więc czas przekonać się, cóż tak naprawdę ten system oferuje. Zapraszam do lektury!








