| Ogniem i Mieczem - Recenzja |
|
|
| Recenzje | |||||
| Wpisany przez Cisza | |||||
| piątek, 03 lutego 2012 15:45 | |||||
|
Po pierwsze podręcznikPodręcznik faktycznie robi wrażenie. Ładnie wydany, w twardej oprawie, z kolorowymi, w ogromnej większości bardzo ładnymi ilustracjami – zarówno grafikami, jak i fotografiami figurek. Od strony estetycznej nie można mu nic poważniejszego zarzucić. Trwałość jego wykonania zweryfikuje dopiero czas, nieraz bowiem nawet bardzo dobrze wyglądające podręczniki, z których często się korzysta, zaczynają się szybko „rozłazić”. Na razie pod względem trwałości wykonania publikacji „Ogniem i mieczem” wydaje się bardzo dobre. Na pierwszy rzut oka podręcznik jest nieco przerażający, ponieważ rozmiarem i objętością przypomina cegłę. Dokładniejsze przyjrzenie się zawartości rozwiewa jednak obawy. Za taki rozmiar odpowiada nie skomplikowanie zasad, lecz filozofia twórców, którzy założyli sobie stworzenie systemu również dla osób niemających wcześniej do czynienia z wargamingiem. Książka zawiera więc bardzo obszerny wstęp, w skład którego wchodzi nawet wytłumaczenie, czym są gry bitewne. Bardzo obszerna jest też sekcja poświęcona podstawkowaniu figurek, ich skali, a także poradom dotyczącym malowania. Te dodatki napisano bardzo przystępnie. Może w opinii zwolenników minimalistycznej formy publikacji zasad będą one zawadzały oraz niepotrzebnie powiększały objętość podręcznika, ja jednak uważam, że dodatki oraz atrakcyjna forma wydania to dziś standard, od którego nie ma raczej odwrotu. Zawsze chętniej sięga się do podręcznika z grafikami, dodatkami i ładnymi fotografiami, niż do broszurki, w której drobnym drukiem spisano jedynie w najbardziej skondensowanej formie wszystkie zasady gry.
ZasadyPrzy ocenie systemu nie liczą się jednak dodatki, a jego główne zasady. W tym przypadku, jeśli chodzi o ich objętość i klarowność, nie jest źle, powiem (a raczej napiszę) wręcz – jest całkiem dobrze. Właściwe zasady gry zajmują jedynie nieco ponad sto stron, z czego znaczną część tej objętości stanowią schematy, opisy uzbrojenia i ilustracje. Zasady podzielono na podstawowe oraz opcjonalne, które można stosować, gdy umówią się co do tego wszyscy uczestnicy gry. Nie trzeba więc godzinami ślęczeć nad podręcznikiem, aby móc rozegrać pierwsze starcia.
Mechanika OiM całkiem dobrze oddaje tę sytuację. Dowodząc swoimi siłami nie jesteśmy wszechwładni. Kluczem jest właściwe wykorzystanie punktów dowodzenia, dzięki którym można ułatwiać jednostkom przechodzenie testów morale, zbierać jednostki, czy wydawać im rozkazy. Jednostkom można nakazać ruch, obronę, a także szarżę. Również zasięgi dowodzenia są ograniczone. Wydawanie rozkazów jednostkom znajdującym się dalej od dowódcy wymaga wydania większej liczby punktów. Realia epoki dobrze oddaje również to, że wydane rozkazy (z wyjątkiem szarży) można zmienić dopiero dzięki wykorzystaniu punktu dowodzenia, inaczej będą one wykonywane przez oddział również w kolejnych turach. Czasem brak odpowiedniego pułkownika czy majora, który zebrałby siły, powoduje, że zachowują się one wbrew naszym oczekiwaniom.
Łyżka dziegciuW tej beczce miodu jest jednak również łyżka dziegciu. Jest to moja opinia i wiem, że część graczy się z nią nie zgodzi, a już twórcy OiM na pewno. Bardzo nie podoba mi się polityka turniejowa polegająca na stwierdzeniu, że jedynymi legalnymi figurkami, które można używać, są te wyprodukowane przez Wargamera specjalnie do OiM. Przypomina to niestety niektóre najgorsze praktyki Games Workshop, a szkoda, bo po wydawcy historycznej gry bitewnej, chcącym zachęcić jak najwięcej ludzi do grania, należałoby się spodziewać czegoś więcej. Figurki Wargamera, a przynajmniej duża część wzorów, bronią się same swoją jakością i takie dodatkowe „promowanie” ich nie ma moim zdaniem sensu. Drugą negatywną reakcję wywołuje u mnie dezawuowanie w podręczniku figurek innych producentów na zasadzie stwierdzenia, że wprawdzie jakieś istnieją, ale nie warto się nimi przejmować. Pod rozwagę Wargamerowi daję fakt, że chyba lepiej promować grę większymi armiami, w których znajdą się figurki różnych producentów, ponieważ nie wpłynie to na obniżenie sprzedaży, a pozwoli bardziej rozpropagować grę. Czy warto?Czy warto zakupić OiM i grać w ten system? Jeśli oczekujecie dynamicznej rozgrywki, którą można rozpocząć mając skompletowanych jedynie kilka jednostek, jak najbardziej. Trudno mi niestety powiedzieć, czy system spełni oczekiwania tych, którzy chcą rozgrywać duże, historyczne starcia. Z przyjemnością przetestuję go również pod tym katem i podzielę się spostrzeżeniami. Zdjęcia oraz malowanie figurek: Cisza i Jarek.
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |


Na rynku figurkowych gier strategicznych pojawił się nowy system rodzimej produkcji – Ogniem i mieczem. Został on entuzjastycznie przyjęty podczas premiery na zeszłorocznych Targach Książki Historycznej w Warszawie. Czy entuzjazm ten jest uzasadniony? Zależy czego oczekuje się od systemu bitewnego..jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)









