logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Organizujesz konwent, pokazy gier albo turniej i chcesz zareklamować swoją imprezę? Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., a zarówno w tym polu, jak i na stronie głównej naszego portalu pojawi się stosowne ogłoszenie.

Hej przygodo - Caesar Miniatures 1/72 Fantasy Adventurers

Odwiedzając tegoroczny konwent Grenadier nie spodziewałem się, że będę robił zakupy - nie wziąłem ze sobą nawet gotówki. Stoisk sklepowych było niewiele, jeszcze mniej wystawców oferowało produkty związane z grami - w ofercie przeważały publikacje stricte historyczne. Na jednym ze stoisk znalazłem ofertę plastikowych figurek w skali 1/72, popularnych wśród wielu graczy historycznych ze względu na cenę. Moją uwagę przykuły ukryte pomiędzy pudełkami ze starożytnymi Grekami i Persami zestawy figurek fantasy tajwańskiej firmy Caesar Miniatures. O istnieniu tego produktu wiedziałem już wcześniej i bardzo mnie on ciekawił, jednak niestety dość ciężko znaleźć go w ofercie sklepowej - sklepy modelarskie koncentrują się raczej na ofercie historycznej. Nie mogłem przejść wobec takiej okazji obojętnie i szybko stałem się posiadaczem moim zdaniem najciekawszego zestawu z Cezarowej oferty fantasy - Poszukiwaczy Przygód. Czy warto było zasuwać wzdłuż Wisły w poszukiwaniu bankomatu? Zapraszam do lektury.

Herosie! Puszka ty zniedźwiedzić złe siły?*

Niewielkie, kwadratowe pudełeczko zdobi minimalistyczne logo producenta oraz bardzo przyjemna dla oka, mocno staroszkolna grafika. Od razu wiadomo, o co chodzi, a chodzi o minione, prostsze czasy. Czasy, kiedy bohater był maszynką do radosnego młócenia potworów, a nie próbą nakreślenia skomplikowanego portretu psychologicznego; ork był podmiotem rzeczonego młócenia, a nie komentarzem na temat nienawiści na tle rasowym; magia była metodą na rzeczone młócenie, a nie metaforą problemów współczesnych religii, a kanon fantasy był wyznaczany przez baśnie i Dungeons & Dragons, a nie jakieś dziwaczne i pokraczne "mroczne fantasy". Jako chroniczny nostalgik** nie mogłem obok takiej stylistyki przejść obojętnie. Ale wracając do pudełka, dość intrygująca jest informacja w prawym dolnym rogu: 15+4 losowe figurki. Czy to oznacza, że w środku znajduje się 15 stałych i 4 losowe figurki? Czy 19 losowych figurek? Czy 15 losowych i 4 jeszcze bardziej losowe? Sprawy nie poprawia fakt, że na odwrocie znajdują się jedynie ostrzeżenia nt. spożywania zawartości oraz adres korespondencyjny producenta. Zawartość pudełka mniej-więcej znałem, bo natknąłem się na ten produkt już wcześniej w czeluściach Internetu, a poza tym uprzejmy sprzedawca zachęcił mnie do otworzenia pudełeczka i obejrzenia figurek przed zakupem. Dla gorzej poinformowanego klienta byłby to jednak problem.

Wewnątrz pudełeczka znajduje się tylko woreczek strunowy z figurkami. Co ciekawe, nie są one odlewane na wypraskach - to zapewne albo przyczyna, albo skutek mniej lub bardziej losowego pakowania.

A oto zawartość po rozfoliowaniu. Jak widać, informacja z pudełka okazuje się jeszcze mniej przydatna, bo figurek bohaterów znalazłem 21 - minęło sporo czasu, od kiedy uczęszczałem na lekcje matematyki, ale wydaje mi się, że nijak nie da się wycisnąć tego wyniku z połączenia liczb 15 i 4. No i jeszcze ten troll.

Nie karmić trolli

Zostawmy już za sobą docinki na temat pakowania zawartości i przyjrzyjmy się figurkom. W moim pudełeczku znalazło się 12 różnych wzorów przedstawiciela zawodu bohatera. Ze zdjęć w Internecie wiem, że wszystkich wzorów jest 13 i tajemniczy algorytm losowego pakowania sprawia, że nie zawsze trafią się wszystkie - w tym przypadku zabrakło elfopodobnego pana z łukiem. Strata niewielka, bo inny pan z łukiem pojawił się dwukrotnie.

Wszyscy poszukiwacze przygód są, jak sugeruje grafika na pudełku, utrzymani w bardzo klasycznym klimacie. Nie uświadczymy modnych w ostatnich latach mangowo-warcraftowych pokrak z olbrzymimi naramiennikami i dziwacznie przerośniętym orężem. Zamiast tego są klasyczni bohaterowie żywcem wyjęci z grafik Larry'ego Elmore'a czy Angusa McBride'a - długobrody czarodziej w spiczastym kapeluszu, barbarzyńca-kulturysta ubrany jedynie w przepaskę biodrową, wojowniczka w kolczudze bikini, zwinny tropiciel z łukiem - klasyczne archetypy fantasy, żadnych udziwnień. Ode mnie należą się za to gromkie brawa.

Wszystkie figurki odlano w szarym, nieco połyskliwym plastiku - jak to zwykle w przypadku figurek w skali 1/72, tworzywo jest dość miękkie. Jednak o ile w wielu przypadkach takie tworzywo negatywnie odbija się na jakości odlewu, to w przypadku produktu Cezara byłem pod wrażeniem. Figurki są pozbawione nadlewek, a linie podziału formy są prawie niewidoczne. Szczegółowość ludzików, jak na tę skalę i materiał, zwyczajnie powala. Poniżej czwórka moim zdaniem najfajniejszych figurek.

Od lewej do prawej: nie-Gandalf, Gubernator Kalifornii oraz dwie modelki prezentujące najnowszą kolekcję czarodziejskich szat dla magów - jak widać w tym sezonie królują szaty-bikini. Zwracam szczególną uwagę na pierwszą z pań. Trochę żałuję, że nie potrafię robić lepszych zdjęć, musicie mi trochę uwierzyć na słowo. Pani ma bardzo ostre i wyraźne rysy twarzy (które równocześnie są rozpoznawalne jako należące do kobiety płci przeciwnej), bardzo delikatny wzorek na przepasce biodrowej i szczegółowe zdobienia na kijku. Ba, widać nawet bardzo wyraźnie zarysowany... pępek! Jak na tę skalę i ten materiał bez wątpienia są to najlepsze figurki, jakie widziałem. Jedyną rzeczą, do której można się przyczepić, są słabo zarysowane dłonie i palce - jest to problem większości figurek z miękkiego tworzywa, więc chyba trzeba to producentowi wybaczyć - tym bardziej, że da się to odratować odpowiednim malowaniem.

Przejdźmy teraz do koleżki, który urwał się z trochę innej choinki. Dlaczego zestaw nazwany 'Adventurers' zawiera olbrzymiego, kłapouchego trolla - nie mam pojęcia. Ale darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, tym bardziej, że troll jest naprawdę ładny. Niektórym zapewne nie spodobają się nietoperze uszy oraz poza w rodzaju 'wrau, zjem cię bo jestem bardzo groźny', ale moim zdaniem dodają mu one wyjątkowego uroku.

Bestyjka jest bardzo słusznych rozmiarów i idealnie mieści się na podstawce 40x40mm. Poważnie zastanawiam się nad zakupem jeszcze dwóch zestawów - trzy takie stwory będą idealnie grały jako oddział trolli lub ogrów do Kings of War lub Warhammera.

Czas na obowiązkowe porównanie rozmiarów. Pamiętajcie, że liczy się również technika.

Od lewej do prawej:

Troll, Caesar Miniatures, 20mm/1:72

Ishara Snowfinch, Reaper Miniatures, 25-28mm 'heroic'

Not-Gandalf, Caesar Miniatures, 20mm/1:72

Elf Spearman, Mantic Games, 25-28mm

Soviet Infantry, Italeri, 20mm/1:72

Mrs. Bikini Priestess, Caesar Miniatures, 20mm/1:72

Celtic Command, Magister Militum, 10mm

Battlelore Heavy Infantry, Days of Wonder/Fantasy Flight Games, ca. 15mm

Aaa Młócenie potworów, szybko i sprawnie

Zestaw bohaterów fantasy z Caesar Miniatures zasługuje na najwyższe noty. Wszystkie zestawy z tej serii wpisują się w niszę rynkową, jaką są figurki fantasy w skali 1/72, jednak panowie z Tajwanu nie poszli z tego tytułu na łatwiznę - wielu producentów figurek 25-28mm z twardego plastiku nie może pochwalić się tak szczegółowymi rzeźbami i perfekcyjnymi odlewami. Oczywiście nieco egzotyczna jak na tę materię tematyczną skala może budzić u niektórych wątpliwości odnośnie zastosowania tych figurek. Ja jednak nie spodziewam się zagwozdek w tej materii - tacy klasyczni bohaterowie idealnie sprawdzą się w figurkowych grach 'skirmish' pokroju Song of Blades and Heroes, jako bohaterowie w sesjach RPG (zwłaszcza w drugą edycję Dungeons & Dragons), albo jako zamienniki elementów w grach planszowych fantasy. Wykorzystując pozostałe zestawy Cezara oraz odrobinę kreatywności można bez problemu sporządzić również armię do gier fantasy o płynnej skali i systemie podstawkowania, jak choćby Hordes of the Things.

Pozostałe zestawy fantasy Caesar Miniatures można podejrzeć na stronie Plastic Soldier Review.

 

*Panowie graficy z Caesar Miniatures najwyraźniej stwierdzili, że ich zestawy fantasy muszą być reklamowane jakimiś chwytnymi hasłami, odwołującymi się do etosu fantasy. Praktyczna implementacja tego zamysłu mnie osobiście trochę bawi, a trochę rozczula nieporadnością językową. Moim zdecydowanym faworytem jest hasło z zestawu elfów: "Noble race fight for you!!"

**Przyznam szczerze, że musiałem wklepać to słowo w wyszukiwarkę, bo nie byłem pewien, czy istnieje. Pierwszym wynikiem był jakiś internetowy słownik, który klasyfikował słowo jako "dopuszczalne w grach". O ile nie jestem pewien, jak przydatna jest taka klasyfikacja ani jak wiarygodny jest rzeczony słownik, to bez wątpienia jest to znak niebios, że powinienem użyć tego słowa w artykule na stronę traktującą o grach wszelakiego rodzaju.

2009–2022, TheNode.pl Disclaimer
Template designed by Globberstthemes